***
Ciało zostało znalezione w zastygniętym cemencie.Tylko 4 osoby
wiedziały,kto zamordował Charles’a Attebery’ego. Terry,Ava,Lucinda i ja.Pogrzeb
odbył się kilka dni po znalezieniu zwłok.Na uroczystości znalazło się mnóstwo
osób.Pracownicy stacji kolejowej,pan Aaron Jabloynski,najbliższa rodzina oraz
sąsiedztwo.
Lucinda Attebery stała naprzeciwko grobu Charles’a.Ubrana była w
długą czarną sukienkę i szmaragdowy płaszcz podkreślający kolor jej pięknych
oczu.Wpatrzona w dal spokojnie oddychała.Usłyszała za sobą szelest i
natychmiast się odwróciła.
-Och.To ty.Wyglądasz ładnie.Jak zawsze.Przyszłaś mnie jeszcze bardziej dobić?-wymruczała
pani Attebery.
-Lucindo,bardzo mi przykro.Chciałam cię pokrzepić.-westchnęła Ava.
-Skąd wiedziałaś,że tutaj będę?-prychnęła Lucinda.
-Nie było cię w domu,więc pomyślałam,ze jesteś tutaj.
-Gratuluję błyskotliwości.
-Lucinda,słuchaj,dobrze wiesz,że Terry nie stoi za tym morderstwem.
-Tylko on mógł go zabić! W tych godzinach pracował tylko Terry i
Charles.Sprawdziłam rozkład pracy.Ava,pogódź się z tym,że twój mąż jest
mordercą.
-Przestań mówić takie okropieństwa.Rozumiem,zmarł ci mąż w
nieszczęśliwym wypadku i jest ci ciężko,dlatego p..
-Ava,nie kłam-przerwała jej natychmiast Lucinda-Wiem,ze to on.Nie
martw się.Nie zgłoszę tego na policję.To i tak nic nie da.To nie zwróci mi
Charlesa.-po policzku Lucindy popłynęła mała łza.
-Widzę,że nic cię nie przekona.-westchnęła pani Chamberlain i
podążyła wzrokiem za kołyszącymi się na wietrze liścmi.
Podeszła do Lucindy,położyła rękę na jej ramieniu i zwróciła się w kierunku domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz